Kaliber 44 - Garbaty anioł
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (61)
> klimas napisał/napisała:
> > to są konfrontacje a nie garbaty anioł;d
>
> Nie ma znaczenia... Chodzi o przekaz, a nie o tytuł. Jeśli nie masz nic ciekawszego do powiedzenia to weź się kurwa nie udzielaj.
i tu Cie stary popieram!!!!!!!!!! pozdro!!!
> to są konfrontacje a nie garbaty anioł;d
Nie ma znaczenia... Chodzi o przekaz, a nie o tytuł. Jeśli nie masz nic ciekawszego do powiedzenia to weź się kurwa nie udzielaj.
trzeba mieć niezłą psyche by to zrobumiec
alee nie no szzacun naprawdee a kto uwarza ze to ścierwoo to nie ma gustu
pozdr <3333333333333
> Bo bez Magika Kaliber44 nie istnieje ;( Bynajmniej dla mnie.
I piszesz przy tym że Ci się ? A wiesz kochanie, że ten utwór (cała płyta) została wydana kiedy wielki mag sobie kojfnął?
Powiedział nigdzie stąd nie pójdziecie to więzienie
Choć wierzeń to macie zatrzęsienie
Jesteście sami jak swoi na antenie
Od dwóch tysięcy lat porządkujecie świat
Według zasad, w herbie których jest topór i tasak
Przez kraj długi i szeroki
Płyną marzeń potoki
Jak przeżyć życie bez większych obrażeń
Powiedzcie mi ile jeszcze dni minie
Zanim zobaczycie, że świat i wy ginie
Może zobaczycie, a może nie
Przecież jesteście zamknięci jak kupa w klozecie
Jak to? Za dużo rzeczy tu przechodzi gładko
Coś mi się wydaje, że się rozbrykało stadko
Zrobię tu porządki rozwieję wasze mżonki
Jesteści tak potrzebni jak ziemniaczane stonki
A co to kurwa powiedział ktoś z tłumu
Czy ty przypadkiem nie zgubiłeś rozumu?
Dziś po drodze lecąc tu na jednej nodze,
By pleść bzdury, robić miny jak kosze z wikliny
My wszyscy jesteśmy z tej samej gliny
Popełniamy błędy, bo życie ma zakręty, to jest logiczne
Długie jak drzewo genealogiczne
Naszej rasy, ty trafiłeś w takie czasy
Życie to twardy orzech, każdy orze jak może
A ty bum pierdu, to mój Boże
I masz pretensje i wyrzuty, ty durny łbie zakuty
Jesteś tak potrzebny jak kotu buty
Garbaty anioł na to skończ pierdolić tato
To ty jesteś matoł jak nie to udowodnij
Powiedz mi tak żeby wszyscy byli zgodni
Co wy tu robicie odkąd powstało życie
Zaległa cisza wręcz grobowa
Nie powiedział nikt ni słowa
Pomyślałem - o to szansa wyjątkowa
Wychyliłem się uderzyłem tak!
A ja wiem, ja wiem co my tu robimy,
Po co na ten, na ten świat przychodzimy
Jeśli oczy otwierasz szeroko pytasz czemu, spoko powiem ci
Więc nadstaw dobrze uszy,
W ciszy nikt się nie poruszył,
Nie zaszeleścił, nie zaszeptał
Nikt nawet w miejscu nie zadreptał
Wszyscy czekali, oczy we mnie wlepiali
Doleciał mnie pomruk aprobaty z oddali
Pomyślałem - tak ach - to jest ta chwila
Teraz moje ego zajebiście bardzo gila sytuacja,
W której jestem centrum jak atrakcja
Turystyczna, ściśle jak akademia ekonomiczna myślę
Czasem się przyśni komu wydaje się, że
Oto spotkał kolesia, który wszystko wie
Tysiąc uwag skierowanych we mnie
Ich oczekiwania spełnię
Obronię tezy, jak Himen Eternię
Nie jestem idiotą, by mówić jestem tutaj po to,
Otwieram usta i niechaj płynie czyste złoto
Nagle wiatr moim oknem skrzypnął
Ja się obudziłem, a garbaty anioł zniknął Garbaty anioł zszedł na ziemię
Powiedział nigdzie stąd nie pójdziecie to więzienie
Choć wierzeń to macie zatrzęsienie
Jesteście sami jak swoi na antenie
Od dwóch tysięcy lat porządkujecie świat
Według zasad, w herbie których jest topór i tasak
Przez kraj długi i szeroki
Płyną marzeń potoki
Jak przeżyć życie bez większych obrażeń
Powiedzcie mi ile jeszcze dni minie
Zanim zobaczycie, że świat i wy ginie
Może zobaczycie, a może nie
Przecież jesteście zamknięci jak kupa w klozecie
Jak to? Za dużo rzeczy tu przechodzi gładko
Coś mi się wydaje, że się rozbrykało stadko
Zrobię tu porządki rozwieję wasze mżonki
Jesteści tak potrzebni jak ziemniaczane stonki
A co to kurwa powiedział ktoś z tłumu
Czy ty przypadkiem nie zgubiłeś rozumu?
Dziś po drodze lecąc tu na jednej nodze,
By pleść bzdury, robić miny jak kosze z wikliny
My wszyscy jesteśmy z tej samej gliny
Popełniamy błędy, bo życie ma zakręty, to jest logiczne
Długie jak drzewo genealogiczne
Naszej rasy, ty trafiłeś w takie czasy
Życie to twardy orzech, każdy orze jak może
A ty bum pierdu, to mój Boże
I masz pretensje i wyrzuty, ty durny łbie zakuty
Jesteś tak potrzebny jak kotu buty
Garbaty anioł na to skończ pierdolić tato
To ty jesteś matoł jak nie to udowodnij
Powiedz mi tak żeby wszyscy byli zgodni
Co wy tu robicie odkąd powstało życie
Zaległa cisza wręcz grobowa
Nie powiedział nikt ni słowa
Pomyślałem - o to szansa wyjątkowa
Wychyliłem się uderzyłem tak!
A ja wiem, ja wiem co my tu robimy,
Po co na ten, na ten świat przychodzimy
Jeśli oczy otwierasz szeroko pytasz czemu, spoko powiem ci
Więc nadstaw dobrze uszy,
W ciszy nikt się nie poruszył,
Nie zaszeleścił, nie zaszeptał
Nikt nawet w miejscu nie zadreptał
Wszyscy czekali, oczy we mnie wlepiali
Doleciał mnie pomruk aprobaty z oddali
Pomyślałem - tak ach - to jest ta chwila
Teraz moje ego zajebiście bardzo gila sytuacja,
W której jestem centrum jak atrakcja
Turystyczna, ściśle jak akademia ekonomiczna myślę
Czasem się przyśni komu wydaje się, że
Oto spotkał kolesia, który wszystko wie
Tysiąc uwag skierowanych we mnie
Ich oczekiwania spełnię
Obronię tezy, jak Himen Eternię
Nie jestem idiotą, by mówić jestem tutaj po to,
Otwieram usta i niechaj płynie czyste złoto
Nagle wiatr moim oknem skrzypnął
Ja się obudziłem, a garbaty anioł zniknął